Tak na oko wygląda całkiem dobrze.

Architektura jest sztuką wyjątkową, ponieważ od początku swojego istnienia pozostaje nierozerwalnie związana z matematyką. Jednak liczby w architekturze nie służą wyłącznie temu, aby określić wielkość elementów i umożliwić ich wykonanie. Od wieków człowiek poszukuje również właściwych relacji pomiędzy wymiarami. Tak powstały systemy proporcji, które miały wprowadzać do przestrzeni porządek, harmonię i piękno. Wymiar określa wielkość. Proporcja określa relację.

Jedną z najbardziej fascynujących proporcji jest złoty podział. Jego szczególność polega na relacji części do całości. Jeżeli odcinek podzielimy na część większą i mniejszą, stosunek całego odcinka do części większej jest taki sam jak stosunek części większej do mniejszej.

(a+b)/b=b/a

Idąc dalej, jeśli narysujemy prostokąt, którego boki będą w proporcji wynikającej z powyższego podziału, to każdy kolejny prostokąt powstały po odjęciu kwadratu o długości boku krótszego, będzie również w tej samej proporcji. Powstaje nieskończony ciąg proporcjonalnych podziałów. Jak znaleźć taki wymiar? Można go wyprowadzić z równania podstawiając za a=1

(1+b)/b=b/1

1+b=b²

b²−b−1=0

Δ=(−1)²−4⋅1⋅(−1)=5

b=(1±√5)/2​​

b1​​​≈1,618​

b2​≈−0,618

Można też pójść na skróty i posilić się liczbą Fibonacciego φ. Powstała ona z ciągu cyfr, w którym każda kolejna liczba powstaje poprzez dodanie dwóch poprzednich, np. 8, 13, 21, 34. Gdy zaczniemy porównywać kolejne liczby, otrzymujemy podobne wyniki: 13/8=21/13=34/21=1,618


Ciąg Fibonacciego pokazuje więc, że poprzez regułę generującą kolejne, wzajemnie powiązane wartości możemy uzyskać powtarzalność, rytm i uporządkowaną zmienność, co dla architektury jest szczególnie interesujące. Podobny sposób myślenia odnajdujemy współcześnie w architekturze parametrycznej, w której projektant nie określa każdego elementu osobno, lecz tworzy zestaw parametrów i zależności pomiędzy nimi. Zmiana jednej wartości powoduje zmianę kolejnych elementów, przy jednoczesnym zachowaniu przyjętej zasady. Dzięki temu z prostego algorytmu mogą powstawać bardzo złożone formy, rytmiczne elewacje czy struktury konstrukcyjne. Projektowana jest więc nie tylko sama forma, ale również reguła, według której forma powstaje.

Tego typu myśl służyła przede wszystkim osiąganiu ładu geometrycznego i estetycznego. Równolegle rozwijała się jednak druga idea – przekonanie, że podstawową miarą architektury powinien być człowiek, a nie sama liczba.

W XX wieku myśl tę rozwijał Le Corbusier. Postanowił wykorzystać proporcje ciała człowieka jako praktyczne narzędzie projektowe. Stworzył Modulor. Punktem odniesienia stała się sylwetka człowieka o wzroście 183 cm. Z podniesioną ręką osiągał on około 226 cm, a kolejnym istotnym wymiarem było około 113 cm. Wartości te rozwijano dalej według złotego podziału, tworząc dwie serie wzajemnie powiązanych wymiarów. Matematyczna proporcja przestała być dzięki temu wyłącznie abstrakcyjną zasadą kompozycji. Została przełożona na skalę ludzkiego ciała.


Podsumowując, myśl projektowa jest wysiłkiem intelektualnym, który nie zawsze pozostaje widoczny i zrozumiały dla użytkownika. Za pozornie prostą formą mogą kryć się matematyczne zależności, zasady kompozycji, proporcje oraz wiele świadomie podjętych decyzji. Przestrzeń jest jednak czymś, czego przede wszystkim doświadczamy i co odczuwamy. Na co dzień nie zastanawiamy się, jakimi zasadami kierował się autor projektu – odbieramy ich efekt bardziej intuicyjnie. Czujemy, że coś jest harmonijne i znajduje się na właściwym miejscu albo przeciwnie – że coś zaburza całość. Również w samym procesie projektowania, obok matematycznych wyliczeń, posługujemy się innymi narzędziami: intuicją, percepcją i zmianą perspektywy. Mrużymy oczy, aby ograniczyć ilość widocznych szczegółów i dostrzec ogólną kompozycję, a podczas szkicowania odsuwamy się od rysunku i oglądamy go z różnych odległości. Nieustannie przechodzimy od ogółu do szczegółu i od szczegółu do ogółu, sprawdzając nie tylko to, co można policzyć, ale również to, co można zobaczyć i odczuć. Być może właśnie wtedy myśl projektowa spełnia swoje zadanie – kiedy cały intelektualny wysiłek pozostaje w tle, a jego efekt wydaje się naturalny i oczywisty.