Czas żniw.

Nadchodzi czas żniw. To, co jeszcze niedawno było ziarenkiem wrzuconym w ziemię, zaczyna wydawać swoje plony. Efektów tego, co robimy, często nie widać od razu. Najpiękniejsze rzeczy dojrzewają, gdy odpowiednio o nie zadbamy. Gdyby każdy z nas zajął się swoim ogródkiem, świat byłby znacznie lepszym miejscem. Nie z obojętności na innych, lecz z odpowiedzialności za to, co naprawdę znajduje się w naszym zasięgu. Bo być „egoistą” to jedna z najbardziej społecznych rzeczy, jakie możemy zrobić.

Bycie egoistą nie musi oznaczać braku empatii. Czasem oznacza po prostu umiejętność powiedzenia: „nie”. Jeśli mam jedną cytrynę i ktoś prosi, żebym mu ją oddała, a wiem, że sama będę jej potrzebować, nie muszę tego robić tylko dlatego, że ktoś mnie o to poprosił. To nie jest egoizm przeciwko drugiemu człowiekowi. To odpowiedzialność za własne potrzeby. Nie muszę oddawać ostatniej rzeczy, jaką mam, żeby cokolwiek udowadniać. Drugi człowiek może przecież kupić własną cytrynę. Tak samo jest z czasem, energią, pieniędzmi, uwagą czy własną pracą. Zajęcie się własnym ogródkiem oznacza pilnowanie jego granic. A nie będziemy mogli pilnować własnych granic, gdy nie poznamy samych siebie.

Każdy z nas coś sieje. Codziennie podejmujemy decyzje, stosujemy skróty myślowe, heurystyki, oceniamy ludzi i sytuacje, reagujemy na to, co nas spotyka. Czasem działamy świadomie, a czasem automatycznie, korzystając z gotowych schematów, które przez lata zdążyły zakorzenić się w naszych głowach. Nieuniknione są konsekwencje naszych wyborów. I to jedyny sposób by coś zrozumieć. Kierujemy się tym, co uważamy za słuszne. A skąd wiemy co jest słuszne? To nie tylko schematy myślenia, ale też wartości i przekonania o tym, co jest dobre, właściwe albo sprawiedliwe. I właśnie tutaj pojawia się moralność. W podręczniku do psychologii społecznej Bogdan Wojciszke wspomina, że „Moralność jest systemem wzajemnie powiązanych wartości, norm, praktyk i instytucji społecznych oraz tożsamości osobistych ukierunkowanych na ograniczenie ludzkiego egoizmu i nakłonienie ludzi do współpracy, bez której nie możliwe byłoby życie społeczne.” Badania J.Haidta nad tym zjawiskiem doprowadziły do opisania pięciu kodów etycznych, przez które ludzie mogą postrzegać ocenę moralną: sprawiedliwości, troski, autorytetu, kolektywistyczny i czystości.

Na podobnej zasadzie opiera się kodeks etyki zawodowej architektów. Architekt podejmuje bardzo wiele decyzji, które wiążą się z odpowiedzialnością, a także oceną społeczną. Izba Architektów wskazuje w nim, że odpowiedzialność można sprowadzić do czterech obszarów. Odpowiedzialność wobec siebie i własnego zawodu. Architekt powinien stale rozwijać wiedzę i umiejętności, pracować kompetentnie i profesjonalnie, kierować się bezstronnością. Odpowiedzialność wobec społeczeństwa i środowiska. Architekt nie projektuje wyłącznie dla swojego klienta. Jego decyzje wpływają na innych ludzi, przestrzeń i środowisko. Odpowiedzialności wobec klienta. Relacja z klientem powinna opierać się na lojalności, uczciwości, kompetencji, profesjonalizmie. Odpowiedzialność wobec zawodu i jego standardów. Kodeks traktuje architekturę jako zawód zaufania publicznego, a więc nakłada na niego odpowiedzialność wykraczającą poza zwykłą relację usługodawca–klient.

Kodeks etyki zawodowej architekta brzmi momentami niemal jak zbiór przykazań. Przychodzi to jednak naturalnie, gdy zaczniemy od własnego ogródka. Tam uczymy się rozpoznawać własne potrzeby, wyznaczać granice, podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność. Obserwujemy jakie mają konsekwencje i jaki mają wpływ na otocznie. Kiedy nauczymy się świadomie pielęgnować własny kawałek ziemi, możemy wyjść poza jego granice i zacząć troszczyć się o większą przestrzeń.